Dostosuj wydruk

Dlaczego burmistrz Rawicza chce powiększyć miasto? Zapytaliśmy

Dlaczego burmistrz Rawicza chce powiększyć miasto? Zapytaliśmy

Burmistrz Grzegorz Kubik planuje włączyć w granice Rawicza tereny, które powiększą miasto o 80 procent jego dotychczasowej powierzchni. Są to części obrębów dzisiejszych sołectw Sierakowo, Szymanowo, Dębno Polskie, Łaszczyn i Sarnówka.

Do tej pory odbyły się zebrania informacyjne z mieszkańcami tych miejscowości. Pokazały one, że ludzie dokładnie nie wiedzą, po co ta procedura ma być przeprowadzona, a dodatkowo mają wiele pytań i wątpliwości.

O powodach planowanej zmiany granic oraz obawach mieszkańców rozmawialiśmy z burmistrzem Grzegorzem Kubikiem.

Dlaczego akurat o te tereny Rawicz ma powiększyć swoje granice? Czy nie było możliwości, by wyznaczyć je tak, aby to były tylko obszary niezamieszkałe?

To, jak mają przebiegać te granice, konsultowaliśmy z urbanistami. Poszerzając miasto trzeba też się liczyć z pewnymi granicami naturalnymi, które oddzielają je od wioski, np. rowy czy drogi. Poza tym, na tych terenach są grunty klasy III, co powoduje, że nie można uchwalić miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego. To jest właśnie rzecz nadrzędna, która zdecydowała o tym, jakie tereny wyznaczyliśmy. Na każdym z przyłączanych obszarów są jednak inne, dodatkowe obwarowania.

Co miało więc wpływ na objęcie zmianami części Sierakowa?

Tam głównym powodem zmiany granic jest oddziaływanie wiatraka, który rozciąga się na 3/4 tej zamieszkałej części wsi. Jeśli na tym obszarze nie uchwalimy miejscowego planu, to po 2022 roku mieszkańcy nie będą mieli możliwości żadnej rozbudowy swoich posesji. To niezwykle ważne, bo jeśli za jakiś czas ktoś będzie chciał sobie podnieść poddasze czy rozbudować werandę, nie będzie mógł tego zrobić. W tym wypadku to jest główny element, który spowodował, żeby tam rozszerzyć granicę. Poza tym również jest tam sporo gruntów klasy III, na których można się budować, ale na terenie wiejskim minister nie wyrazi zgody na ich odrolnienie. W obszarze miejskim cała ta procedura jest łatwiejsza. To jest obszar obecnie w dużej części rolniczy i za naturalną granicę miasta z tej strony uznaliśmy właśnie obwodnicę. Włączenie tego w granice jest zabezpieczeniem, że nie powstanie na tym terenie jakaś duża chlewnia, która mogłaby być uciążliwa dla późniejszej zabudowy mieszkaniowej na tym terenie. Poza tym mieszkańcy nowych ulic za Ogrodniczą i tak chyba bardziej czują się mieszkańcami Rawicza niż Sierakowa, więc nie jest to jakaś drastyczna zmiana.

Wspomniał pan o wiatraku. Jaki przepis uniemożliwia zabudowę jednorodzinną w jego sąsiedztwie? Proszę wyjaśnić.

To ustawa z 20 maja 2016 r. o inwestycjach w zakresie elektrowni wiatrowych.

Dość duże kontrowersje pojawiły się wśród mieszkańców obrębu Szymanowa - fragmentu od ulicy Tysiąclecia do drogi w kierunku na Sarnowę.

Zastanawialiśmy się w ogóle nad włączeniem całego terenu w granice miasta, bo nie uzyskaliśmy zgody ministra na odrolnienie ziem klasy III. Po 2015 roku składaliśmy wniosek, był też opracowany miejscowy plan, a minister się nie zgodził. Zrobił więc to, co przewidujemy, że zrobi w przypadku innych tego rodzaju gruntów. Stwierdziłem, że skoro mój poprzednik na stanowisku burmistrza zdecydował się na budowę tej obwodnicy za około 1,5 ml zł i mamy ronda, które prowadzą donikąd, więc mamy okazję, by to się nie zmarnowało. Dołączając teren w granice miasta możemy dostać szansę na efektywne wykorzystanie tej ziemi. To była główna przesłanka, bo wiemy, że miastu dziś nie brakuje terenów pod przemysł - mamy miejscowe plany w innej części Rawicza, gdzie nie ma żadnych problemów z gruntami. Tutaj jest dobre miejsce na mniejszy przemysł i usługi.

Mieszkańcy Szymanowa jednak kategorycznie sprzeciwiają się zmianie granic.

Tak, mają różne obiekcje i słuchając tych wypowiedzi, na dziś stwierdzam, że nie będę ich przekonywał, żeby zmienili zdanie. Nie jest to żaden strategiczny obszar dla rozwoju miasta, nie ma tam uciążliwości dla mieszkańców - np. spowodowanych przez wiatrak. Chcieliśmy zająć się tym terenem w ramach całej procedury, ale nie jest to obszar kluczowy. Jak mieszkańcy nie zmienią swojego stanowiska, to ja nie będę namawiał radnych, by zwiększać granice miasta o ten obręb. Wtedy sprawa dotyczyć będzie jedynie około 150 mieszkańców Szymanowa z okolic ulic Szczęśliwej i Życzliwej, które znajdują się bliżej plant niż samej wsi.

Część obrębu Dębna Polskiego jest z kolei przewidziana pod budownictwo wysokie?

Tak, podobnie jak obszar na prawo od ulicy Życzliwej w Szymanowie. To jest naturalna okolica dla takich obiektów, bo jadąc do Wrocławia od strony tzw. Żuław, między torami a starą drogą - jest już taki trójkąt, na który już mamy miejscowy plan zagospodarowania przeznaczony właśnie pod bloki.

Jest już potencjalny inwestor zainteresowany tym obszarem?

Są to grunty prywatne i inwestor musi najpierw je zakupić, żeby rozpocząć procedurę w urzędzie. Takiej procedury w tym momencie nie ma.

Konkretnie więc, jakie korzyści ma przynieść zmiana granic?

Obecnie Rawicz nie ma miejsca na rozwój mieszkalnictwa. A jak każde inne miasto chce się rozwijać, dlatego dążymy do tego, żeby to umożliwić. Miasta nie rozszerza się ot tak sobie i codziennie, ale m.in. w kontekście ustawy wiatrakowej chcemy zrobić miejsce dla nowych domów i bloków. Budownictwo wielorodzinne, teoretycznie, mogłoby być na terenie wiejskim, ale to się znów wiąże z tym, że zmiana tych klas gruntów jest obecnie nie do przeskoczenia. Nie można tego nie przeoczyć, że liczba mieszkańców miasta rośnie. Nie są to tylko nasze dzieci czy wnuki, ale ludzie przeprowadzają się do nas z terenów wiejskich, a także z innych województw. (…) Nie każdego stać od razu na dom, lub nie chce go mieć ze względu na koszty utrzymania, dlatego te tereny pod bloki są bardzo ważne.

Pan jest pewien, że te bloki powstaną?

Nie jest to kwestia roku czy dwóch, ale dziesięciu czy dwudziestu lat. Jeśli będzie zapotrzebowanie, to powstaną. Z naszych analiz wynika, że takie zapotrzebowanie będzie. To naturalny kierunek rozwoju miasta. Zależy mi również na tym, aby zachować porządek urbanistyczny, i aby była tam potrzebna infrastruktura.

Podczas zebrań z mieszkańcami pojawiło się między innymi pytanie, dlaczego granice nie zostają zmieniane np. w stronę Masłowa.

Tam akurat nie ma żadnego problemu z gruntami. Nie ma wiatraka, który nam przeszkadza. Nie ma terenów przeznaczonych w studium pod budownictwo wysokie. Tam stawiamy na domy jednorodzinne.

Sporo wątpliwości budzą nie tylko powody, ale także koszty zmian. Jakie zobowiązania będą mieć mieszkańcy w związku z wymianą dokumentów i załatwianiem innych formalności?

Pierwsza sprawa, jaka każdemu przychodzi do głowy, to jest dowód osobisty. Obecnie nie ma w nich już adresów, więc nie ulega on wymianie. Są jednak dowody rejestracyjne samochodów. Dowiedzieliśmy się, że można skorzystać z pewnej ulgi. W tej chwili czekamy na oszacowanie, ile to może być samochodów. Jeśli powiat zgodzi się na zwolnienie z opłat, to my będziemy chcieli się jakoś za to zrekompensować. To chyba około 68 zł od jednego dokumentu, więc nawet jeżeli to będzie 200 aut, to nie jest to dramatyczna kwota.

Podobno starosta o planowanych zmianach dowiedział się z mediów. Nie rozmawiał pan choćby o kwestii wspomnianych zwolnień?

Na tym etapie takie rozmowy miałyby charakter czysto hipotetyczny. W tym momencie nie jestem w stanie przedstawić staroście precyzyjnego obszaru, który może zostać włączony, bo pewnie w tej kwestii zajdą zmiany, co już widać po spotkaniach informacyjnych. Jeśli określimy ostateczny obszar, zliczymy pojazdy, wtedy przedstawię powiatowi konkretne dane.

Co z przedsiębiorcami?

To jest sprawa wpisu w KRS i to faktycznie oni muszą nanieść zmiany. Ale to dotyczy tylko spółek wpisanych do KRS, a osoby indywidualne prowadzące działalność mają te zmiany bezpłatne. A zgłoszenie zmiany adresu do kontrahentów oraz instytucji publicznych, czy chociażby wymiana pieczątek to też koszty. Tak, również koszty wymiany pieczątek i informacja dla kontrahentów jest po stronie przedsiębiorcy.

Co z wprowadzeniem zmian do ksiąg wieczystych?

W przetargu wyłonimy firmę geodezyjną, która pomoże nam oszacować koszty i wszystko przeprowadzić. Większość tych działek jest jednak prawidłowo wytyczona, więc nie będą oni musieli iść w teren, dlatego też liczymy na to, że koszt nie będzie zbyt wysoki. Na nasze zlecenie przygotują wykaz, jakie działki zmieniają numery. Takie zestawienie przekażemy do starostwa, które naniesie to w swoją ewidencję i dalej - dane trafią do wydziału ksiąg wieczystych. Tam na wniosek starostwa, zmiany zostaną naniesione do każdej księgi. Księga co do numeru właściciela zostaje jednak taka sama i waga jej wpisów nie zostaje zmieniona.

Co z dowozem dzieci do szkół?

Nic się w tym zakresie nie zmieni, bo dowóz obejmuje ulice w danym obwodzie szkoły, a nie miejscowości, bo one nie są tym wyznacznikiem.

Stawki podatków także się nie zmienią?

Nie, bez względu na to, czy dana nieruchomość z danym przeznaczeniem znajduje się na wsi czy w mieście. Stawka pozostaje ta sama. Jeśli ktoś ma duży ogród i płaci teraz podatek rolny za niego, to w mieście nadal będzie to robił. Tak samo pola - jeśli nadal będą uprawiane, to nadal rolnikom będą przysługiwać dopłaty unijne.

W Szymanowie pojawił się wątek rozbudowy istniejącego gospodarstwa - co uniemożliwi zmiana granic i włączenie tego terenu do miasta.

Tak, rzeczywiście w mieście taka rozbudowa ani budowa nowych obiektów hodowlanych nie jest możliwa. Stąd tak duża dyskusja i moje postanowienie, że nie będziemy na siłę włączać tego terenu. Z mieszkańcami Szymanowa, głównie z tymi rolnikami, którym problem dotyczy, będziemy jeszcze rozmawiać o szczegółach. Jeśli nadal nie będą chcieli zmian, to ja to uszanuję.

Czyli opinie mieszkańców będą wzięte pod uwagę?

Po to robiliśmy zebrania informacyjne w poszczególnych sołectwach. Będą też kolejne zebrania sołeckie i zebrania rad osiedli w mieście oraz konsultacje w formie ankiety elektronicznej. Prawdopodobnie będzie można ją wypełniać od połowy lutego. Uchwała rady gminy w sprawie konsultacji społecznych nie dopuszcza jednak skorzystania z ankiety papierowej.

Kiedy ostateczna uchwała w tej sprawie?

Chcielibyśmy ją wprowadzić do programu posiedzenia marcowego. Przedstawię wyniki konsultacji radzie miasta, a to ona podejmie tę uchwałę dotyczącą przyszłości naszego miasta. Każdy musi to rozważyć we własnym sumieniu. Czasami decyzje, które podejmują, są bardzo trudne i nie dotyczą teraźniejszości, ale przyszłości, czasem dalekiej. Tak jest teraz.

Czy to oznacza, że zmiana w przypadku pozytywnej decyzji ministra, nastąpiłaby z dniem 1 stycznia 2021 roku?

To zależy od decyzji premiera.

Wiele razy na zebraniach padło też pytanie: A co pan burmistrz będzie z tego miał?

Jako burmistrz zrealizuję swój obowiązek, jakim jest zabezpieczenie rozwoju miasta na przyszłe lata. Jako mieszkaniec, podobnie jak wielu innych w moim wieku, będę miał tyle, że jeśli doczekam prawnuków - za 20-30 lat, to być może zamiast Wrocławia czy Poznania wybiorą Rawicz i zdecydują się zamieszkać właśnie na tych obszarach. To jedna korzyść, choć odległa, ale wierzę, że możliwa. Jeśli ktoś sugeruje, że to działania pod jakiegoś inwestora, to będzie rozczarowany. Jeśli nie uda mi się tych zmian przeprowadzić, to zapewne przyszłość zmusi mojego następcę do tego typu działań. Wystarczy spojrzeć na ostatnie kilkanaście lat, jak wiele się zmieniło w mieście choćby pod względem budownictwa. Spójrzmy na przykład na ulicę Ryblewskiej-Cichońskiej lub tereny byłych ogródków działkowych przy Ośrodku Sportu i Rekreacji w Rawiczu.

autor: Joanna Miśkowiak

Źródło:

Dodano: 2020.02.08

rawicz24.pl Copyright © 2007 - 2020 Południowa Oficyna Wydawnicza
Redakcja "Życie Rawicza" ul. 17 Stycznia 37/4, 63-900 Rawicz, 65 546 52 52