Dostosuj wydruk

Urodzeni w narciarskich butach. „Dla nas cel to Puchar Świata”

Urodzeni w narciarskich butach. „Dla nas cel to Puchar Świata”

Igor i Iga Kaczmarek nie zwalniają tempa. Młodzi i utalentowani zawodnicy na początku marca walczyli o narciarskie triumfy w Czarnej Górze i Kluszkowcach pod Zakopanem.

Jak się okazało, Igorowi po raz kolejny udało się zwyciężyć w Pucharze Polski - tym razem w gigancie. Dzięki temu, rawiczanin zapewnił sobie miejsce w reprezentacji Polski na Młodzieżowe Mistrzostwa Świata we Włoszech.

Natomiast jego młodsza siostra, Iga, dwukrotnie zwyciężyła w pucharze PZN Mistrzostw Polski Dzieci w gigancie i slalomie równoległym.

Bardzo dobrą informacją, która dotarła do nas 10 marca, jest to, że 14-letni Igor po długim sezonie wspaniałej walki na narciarskich stokach zajął pierwszą lokatę w klasyfikacji generalnej Pucharu Polski.

O pasji, wyrzeczeniach i życiu utalentowanych narciarzy pisaliśmy na łamach „Życia”. Oto historia młodych sportowców.

Iga ma zaledwie 8 lat, Igor - 14. Są rodzeństwem. Oboje uczęszczają do rawickich szkół podstawowych. Narciarstwo alpejskie odgrywa w ich życiu ogromną rolę. Trenują, wyjeżdżają na krajowe i międzynarodowe zawody, a ich celem jest uczestnictwo w zmaganiach Pucharu Świata.

Pasja do tego sportu nie wzięła się znikąd.

- U nas wynika to z wielopokoleniowej miłości do sportu. Prekursorem była moja mama, która zwariowała na punkcie nart, ale od strony instruktorskiej. Wiele osób nauczyła jeździć i przekazała miłość do tego sportu - opowiada Piotr Kaczmarek, tata Igi i Igora, który także zawodowo uprawiał narciarstwo alpejskie. Udało mu się wspiąć na bardzo wysoki poziom. Jako młodzieżowiec zdobył, m.in. mistrzostwo Polski i Świata.

- Doszliśmy do pewnego poziomu, którego nie udało się przekroczyć. Jest to niesamowicie trudna dyscyplina, która wymaga ogromnej wiedzy i zaplecza. Dlatego nie udało mi się wkroczyć do zmagań Pucharu Świata, który jest marzeniem i ostatecznym celem każdego narciarza - wyjaśnia Piotr Kaczmarek.

Czas na dzieci

Iga i Igor pierwszy raz narty na nogi założyli w wieku 2 lat. Kilka lat później zaczęli trenować zawodowo i spotykać się ze swoimi rówieśnikami na krajowych i międzynarodowych imprezach.

- Nie trzeba było ich zmuszać, aby założyli narty. W naszej rodzinie taka jest kolej rzeczy i po prostu nie mieli wyjścia - mówi ze śmiechem Piotr Kaczmarek, a młodzi narciarze zgodnie to potwierdzają.

- Wszczepiliśmy w nich pasję i mam nadzieję, że tak zostanie - dopowiada tata utalentowanego rodzeństwa.

Wchodząc do pomieszczenia, w którym znajdują się wszystkie medale i puchary młodych Kaczmarków, można się złapać za głowę. Jest ich kilkaset. Wśród nich to najważniejsze wyróżnienie z międzynarodowych zawodów w Austrii, gdzie na starcie pojawia się około 900 zawodników z ponad 20 państw i rawiczanie, którzy zmagania w swoich kategoriach wiekowych zakończyli na pierwszych miejscach.

Dodatkowo, Igor na początku lutego wrócił do Rawicza w Pucharem Polski.

- Wszystkie te sukcesy, które osiągają na zawodach są bardzo ważne i motywują do dalszej pracy, ale to tylko przystanki po drodze. Dla nas cel to Puchar Świata i liczymy na to, że w drugim pokoleniu może się to udać - mówi Piotr Kaczmarek.

Wyrzeczenia

Narciarstwo alpejskie jest sportem, który wymaga sprawności fizycznej, techniki, ale także przygotowania mentalnego. To konkurencja, w której jeden błąd może przekreślić wszystkie starania, bo walka na ośnieżonym stoku górskim toczy się przecież o setne sekundy.

- Jest to konkurencja, w której mamy pierwszy przejazd. Zajmujemy w nim pierwsze miejsce i nasza przewaga jest niska. Nawet jeśli jest, to tak, jakby jej nie było. Musimy wykonać drugi przejazd, bo liczy się suma tych dwóch czasów. Mamy świadomość, że każdy najmniejszy błąd może spowodować, że przewaga zaczyna topnieć, a później? Może jej nie być. To bardzo stresujący moment, kiedy wiemy, że musimy wykonać ciężką pracę, aby utrzymać przewagę nad przeciwnikiem - opowiada Piotr Kaczmarek.

Natomiast Igor, zapytany o stresujące momenty, odpowiada:

- Czasami mam tak, że po prostu zapominam ruchów, jakie powinienem wykonywać i od razu to widać po mojej jeździe.

Trening to podstawa

Sport, który uprawiają Kaczmarkowie wymaga długiej fazy treningowej. Zmagania na stokach rozpoczynają się w grudniu, a ich finisz - pod koniec marca. W sumie jest to około 150 dni. Dodatkowo, przed sezonem trzeba zanotować wyjazdy przygotowawcze, które najczęściej odbywają się na lodowcach, m.in. w Austrii.

- Wyjeżdżamy na 5-7 dni. Rano wstajemy, jemy śniadanie i jedziemy na lodowiec. Cały dzień spędzamy na górze, robimy krótką przerwę, zjeżdżamy po południu do hotelu, robimy trening ogólnorozwojowy i szykujemy narty na kolejny dzień - opowiada Kaczmarek.

Warto jednak zaznaczyć, że nie zawsze na stoku dopisuje pogoda. Czasami trafia się na słońce i bezchmurne niebo, a czasami na wiatr i mgłę, które mogą przeszkadzać w treningach.

Wyjazdy na stok to nie wszystko. Ważny jest również trening ogólnorozwojowy. Dlatego Igor gra, m.in. w koszykówkę, a Iga próbuje sił w judo.

- Bardzo mi się podoba to, co robię. Nie chciałabym tego zmieniać - mówi 8-letnia Iga.

- Zżyłem z narciarstwem i nie wyobrażam sobie, abym robił coś innego - dodaje jej starszy brat.

Tata czy trener?

Młodzi narciarze trenują pod okiem swojego taty.

- Jesteśmy w takich relacjach, że doskonale się rozumiemy. Po prostu, lubimy ze sobą współpracować. Nie tylko jako rodzina. Przyszło nam to bardzo szybko, a ja dzięki swoim dzieciom odkrywam narciarstwo na nowo - twierdzi tata Igi i Igora.

- Sukcesy to jedno. Sport uczy nas jeszcze tego, że dzięki ciężkiej pracy możemy liczyć na ogromne efekty. To motywacja, której nikt nam nie zabierze, dlatego my po prostu walczymy o swoje.

autor: Weronika Skrzypczak

Źródło:

Dodano: 2019.03.14

rawicz24.pl Copyright © 2007 - 2019 Południowa Oficyna Wydawnicza
Redakcja "Życie Rawicza" ul. 17 Stycznia 37/4, 63-900 Rawicz, 65 546 52 52