Dostosuj wydruk

Jest uczulony na jad pszczeli, a za płotem... pasieka

Jest uczulony na jad pszczeli, a za płotem... pasieka

Mieszkaniec Bojanowa uczulony na jad pszczeli nie może - jak twierdzi - w pełni korzystać z przydomowego ogrodu, bo po sąsiedzku znajduje się pasieka z blisko 30 ulami. Co zrobić w takiej sytuacji?                

Zaczęło się od tego, że kiedyś pszczoła użądliła go w stopę. Myślał, że to nic takiego i na zwykłym „bąblu” się skończy. Niestety, zdrętwiały mu usta i dziąsła, białka oczu zrobiły się czerwone i zaczął się źle czuć. Pocił się i zrobiło mu się gorąco. Konieczna była wizyta na pogotowiu. Okazało się, że jest poważnie uczulony na jad pszczeli, od pięciu lat jeździ więc do Wrocławia do kliniki na odczulanie. Mimo to obecność tych owadów wciąż powoduje u niego stres - tym bardziej, że za płotem jego znajduje się prawie 30 uli.

A 3-metrowa siatka - jak mówi - nie jest żadną przeszkodą, by duża ilość owadów przelatywała na jego posesję. 

- Wiadomo, że jest coraz cieplej i chcemy więcej czasu tu spędzać, basen zamierzamy ustawić dla syna, ale pszczół też jest coraz więcej - opowiada bojanowianin.

Jak mówi, choć miejsce na grilla mają na ogrodzie - przygotowuje jedzenie przed domem, kawy w spokoju też nie da się wypić. Dodaje, że boi się nie tylko o zdrowie swoje, ale też dzieci - syna, który również ma reakcję alergiczną na ukąszenia oraz pociechy sąsiadów, które często u nich przebywają.

- Rozumiem, że pszczoły są potrzebne dla środowiska, i nie chcę, by zostały one zlikwidowane, ale powinny chyba znajdować się w odpowiednim miejscu, a nie na osiedlu domków jednorodzinnych - podkreśla.

Bojanowianin twierdzi, że z sąsiadem wielokrotnie rozmawiał o zmianie lokalizacji pasieki, proponował, by wywoził ule choć na kilka miesięcy w roku, ale nic nie przyniosło skutku.

Zniecierpliwiony całą sytuacją przygotował oficjalną prośbę na piśmie. Petycję podpisało ponad 20 osób z sąsiedztwa. Skierował ją do właściciela pasieki, a także do wiadomości władz miejskich Domaga się w nim, by sąsiedzi bezzwłocznie podjęli działania mające na celu przeniesienie w inne, bezpieczne miejsce uli znajdujących się na terenie nieruchomości. W piśmie zaznacza, że pasieka uniemożliwia jego rodzinie normalne korzystanie z posesji, a także stwarza zagrożenie dla zdrowia i życia.  

Pszczelarze potwierdzają, że przepisy dotyczące funkcjonowania pasiek sięgają czasów... Księstwa Warszawskiego i nie przystają do obecnych realiów. Jedną z propozycji, która padła, było przeniesienie pasieki na teren leśny. Lasy Państwowe chętnie współpracują z pszczelarzami i udostępniają im bezpłatnie miejsca na pasiekę.

Każdą chętną osobę, która chce postawić pasiekę na terenie leśnym serdecznie zapraszamy. Jesteśmy zainteresowani tym, bo zależy nam, by jak najwięcej pszczół było w lesie i by wylatywały z niego na pobliskie pola i łąki. Zawieramy wtedy z daną osobą zwykłe porozumienie i przekazujemy fragment gruntu bezpłatnie. W tym roku już zawarliśmy około 35 porozumień - także na terenie powiatu rawickiego, między innymi w gminach Rawicz i Bojanowo - mówi Tomasz Kwieciński, nadleśniczy Nadleśnictwa Piaski.           

Jak się skończy spór o pszczoły - trudno przewidzieć. Mieszkańcy ulicy nie wykluczają, że jeśli nie uda się dojść do porozumienia z sąsiadem, wstąpią na drogę sądową. 

 

autor: Joanna Miśkowiak

Źródło:

Dodano: 2020.07.03

rawicz24.pl Copyright © 2007 - 2020 Południowa Oficyna Wydawnicza
Redakcja "Życie Rawicza" ul. 17 Stycznia 37/4, 63-900 Rawicz, 65 546 52 52